Droga do Oświecenia - R'co

Miejsce na fanfiki, cosplay, modele i inną twórczość inspirowaną Gwiezdnymi wojnami.
Awatar użytkownika
Zia
Adept
Posty: 902
Rejestracja: 05 sty 2017, 10:45
Lokalizacja: Katowice
Kontakt:

Droga do Oświecenia - R'co

#1

Post autor: Zia » 19 lut 2017, 20:05

Krok Pierwszy

Tak oto staję przed nimi pozbawiony absolutnie wszystkiego, prócz wspomnień, doświadczeń, wiedzy. To właśnie głód większej wiedzy mnie tu sprowadził, tak jak powadził mnie ostatnimi latami. Sprawił, że z własnej woli zrezygnowałem ze swojego poprzedniego życia i to nie raz. Przystojny as myśliwski zawracający w głowach kobietom, szlachcic i bohater wojenny Imperium, obdarzony wyjątkowymi umiejętnościami członek jednej z najpotężniejszych i najgroźniejszych organizacji w Galaktyce. Dowódca mający pod sobą olbrzymie okręty i tysiące ludzi, odkrywca utraconych cywilizacji... Tym wszystkim byłem. I wszystko to odrzucam, składam na ołtarzu dalszej drogi i poszukiwań prawdziwej Wiedzy.
isd.jpg
isd.jpg (53.68 KiB) Przejrzano 1136 razy
To wszystko wokół mnie to była tylko złuda. Liczy się tylko to, czym się jest samemu. Gdy Ciemność łudzi i kusi, tam, w środku duszy, gdy każdy błąd może uczynić z człowieka zagubionego w okowach swego umysłu, w godzinie największej próby, gdy decyduje się o swoim życiu bądź potępieniu –zawsze jest się samemu. Rodzimy się samotni i w samotności umieramy, nawet jeśli jesteśmy otoczeni podobnymi sobie.

Sam nie wiem jak trafili na mój ślad, byłem ostrożny, tak jak tylko może być człowiek, który z własnej woli zniknął z wszelkich rejestrów i spisów. Moje imię pogrzebano wraz z pustą trumną i orderami lata temu. Rozpłynąłem się w mroku, by pojawiać się niczym drapieżnik, gdy pochwytywałem zdobycz i znikałem wraz ze swą flotą na długie miesiące. A jednak trafili, jednak coś ich przywiodło. Czy moja przeszłość, czy moje umiejętności, a może to, co gromadziłem? Ja także przez lata, wraz ze swym Mistrzem, tropiłem podobnych sobie dając im wybór - przyłączą się i pozwolą sobie założyć kaganiec Imperium, bądź zginą. Jeśli Mistrz uznał, że mają zbyt wielki potencjał i w przyszłości mogliby mu zagrażać, nie było pierwszej możliwości. Może więc od początku była to pułapka na mnie? A może przeceniam swoja wartość?
EntranceOfTomb.jpg
EntranceOfTomb.jpg (29.93 KiB) Przejrzano 1110 razy
Przeszukując jeden ze starożytnych, opuszczonych grobowców, natknąłem się na pewien ślad. Echo jednego z tropionych artefaktów poprowadziło mnie na Ord Mantell, do człowieka, który zaoferował wiedzę o czymś zupełnie innym, niż poszukiwałem, co ostatecznie okazało się tym najważniejszym. Gdy teraz o tym myślę to sądzę, że to jeden ze sposobów, w jaki Bractwo wyszukuje takich, jak ja - pozwoli się odkrywać, a w zależności od tego, kim się okaże kandydat, czeka go wybór jaki sam wraz z Mistrzem dawałem lata temu... Bractwo. Istoty tak potężne, jak i widmowe, działające za fasadą, pociągające za najważniejsze sznurki. Kilka luźnych elementów zaczęło do siebie pasować, a ja nie jestem kimś, kto poddaje się w poszukiwaniach, tym bardziej, gdy niemal widzę i czuję aurę celu. Parę śledztw, parę wizyt i rozmów z tym tajemniczym człowiekiem... Jego imię nie ma najmniejszego znaczenia, jestem pewny, że zmienia je regularnie, tak jak i twarz. Długie godziny medytacji, przemyśleń...

Tak więc stoję przed nimi pozbawiony absolutnie wszystkiego... Flota, lojalne załogi i baterie turbolaserów? Poza moim zasięgiem. Miecz, który otrzymałem lata temu od Mistrza? Odebrany bez słowa. Zawsze uważałem go za fizyczną manifestację swej wyjątkowości, coś czego inni nie mieli i nie mogli zdobyć ani opanować. Na jego widok przeciwnicy padali na kolana, błagając o łaskę. Atrybut niemal półboga, wyższego bytu pośród otaczających mnie robaków. A dla nich to zwykłe narzędzie, broń jakich wiele. Stałem się jednym z dziesiątek. Lecz nawet ten nikły cień wiedzy, jaki tu już poznałem, zmienił moje postrzeganie wielu spraw. Byłem niczym włóczęga na pustyni, cieszący się z każdej odnalezionej kropli Wiedzy, podczas gdy tu dosłownie brodzę w rzece, kierując się w stronę wodospadu Wiedzy. Pełznę, lecz pełznę po podłodze, która była dla mnie wcześniej nieosiągalnym sufitem. Gdy wstąpiłem do imperialnej Akademii , zniszczono człowieka jakim byłem i wykuto od nowa. Mistrz Inkwizytor uczynił ze mną to samo, narodziłem się wtedy ponownie. I teraz czas na kolejny poziom egzystencji, kolejna przemianę.

Drzwi Akademii otwierają się, przekraczam próg, widząc przed sobą ich sylwetki. Czekają na mnie. Gdy będę opuszczał jej progi, będę już kimś innym.
Ostatnio zmieniony 22 lut 2017, 15:22 przez Zia, łącznie zmieniany 1 raz.
R'co Zia, Adept and Marshal from the Brotherhood of the Sith
Jesteś tylko tak dobry, jak twoja ostatnia walka

ODPOWIEDZ