Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

Awatar użytkownika
Lupus
Lord
Posty: 729
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:17

Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#1

Post autor: Lupus » 18 gru 2015, 10:11

No więc cholera przebudziła się ta Moc, nie dało się tego uniknąć. Zastanawiam się również, czy autorzy wiedzieli co robią, nawiązując tytułem do potwornie nieprzespanych poranków fanów sagi po premierze. (Chyba poczucie humoru mi rzednie na starość i zaraz będę rzucał sucharami jak Lordowie AAA.)

Anyway, pierwsze wrażenia. Jako że nie wszyscy z nas mieli możliwość wybrać się na premierę, nie będzie spoilerów.

Ten film to jak wsiąść na rollercoaster w Disneylandzie w nowo otwartej sekcji Star Wars. Akcja dzieje się naprawdę bardzo szybko, lokacje zmieniają się jak w kalejdoskopie, introdukcji do postaci jest mało, o tle historycznym narracja również raczej milczy - w TFA nie ma na to czasu. Abrams chyba wyciągnął wnioski z niepowodzenia pompatycznej pseudopolityki i niesamowitych intryg w Senacie (Palpatine Sidiousem, kto by pomyślał... powinien w sumie nazywać się Darth Enitaplap, to taki poziom IMO) Nowej Trylogii, serwując widzom zdecydowane przeciwieństwo. Kino przygody pełną gębą, wszyscy gonią wyprzedzając o kilka mil logikę i rozsądek, ale czy nie takie miały być Gwiezdne Wojny od samego początku?
Najmocniejsza strona filmu to moim zdaniem główna bohaterka. Rey jest doskonała, mówiąc w żargonie anime 100% waifu materiał :mrgreen: Ridley naprawdę świetnie sobie poradziła, widz chętnie podąża za jej przygodami, przeżywa wspólnie z nią wszystkie jej emocje i wątpliwości. Natalie Portman może się schować ze swoją Padme. Reszta obsady generalnie daje radę, niektórzy lepiej (Poe, Han Solo, Leia, Maz Kanata), inni gorzej (Finn, Hux, PHASMA!), aczkolwiek nie chcę też osądzać aktorów zbyt surowo, problem leży bardziej po stronie rozpisania postaci. Możez wyjątkiem kpt Phasmy, jej postać to obrzydliwie zmarnowany potencjał, ja rozumiem że fani GoT i tak krzykną że Gwendoline wymiata jako Brienne, ale w TFA była drewnem zarówno aktorsko, jak i pod względem swojej roli. Jeżeli chodzi o stronę wizualną - czego można się nie spodziewać po takim filmie? Rzucali w niego taką ilością pieniędzy, że musiał być ładny, nie ma się tutaj raczej do czego przyczepić. Bardzo podobały mi się próby Abramsa powrotu do oryginalnej stylistyki starych Gwiezdnych Wojen, jest kilka scen że aż się łezka w oku zakręciła (znowu mamy mrowie obcych na bazarze i kantynę), bardzo dobrze udała się tez próba aktualizacji klasyki do nowych standardów (cała strona wizualna First Order, unowocześnienie Imperium, nowe X-Wingi). Tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń, ekipa odrobiła pracę domową. Walki na miecze świetlne przyrównałbym do Ataku Klonów: całkiem dynamicznie, ale bez akrobatyki i przesadnego dramatyzmu. Swoją drogą nie rozumiem, czemu ludzie powtarzają jak mantrę stwierdzenie jakoby walki miały być jak w Starej Trylogii, bo nie były, jak widać wystarczy dać sobie spokój z Ataru i już się nagle według krytyków z tego robi szermierka jak w filmach Kurosawy :D Dodam jeszcze, że bardzo podobała mi się praca kamery i niektóre ujęcia, szczególnie podczas walk powietrznych, bardzo Abramsowo.
Napisałbym coś o Kylo Renie, ale spoilery, więc to za chwilę, jak obejrzycie. W każdym razie to dość ciekawa postać, zupełnie nowa jakość czarnego charakteru w Gwiezdnych Wojnach. Bez maski jest pocieszny.
Teraz to, co mi się nie podobało.
Generalnie - film jest nierówny. O ile początek jest świetny, tak środek filmu wręcz ssie, z nieco ratującą sytuację końcówką. Tempo narracji bardzo się zmienia, mamy momenty fajnego budowania tła postaci, żeby za chwilę lecieć na złamanie karku z całą gromadą bohaterów, o których w sumie nic nie wiemy. Dlatego postać Rey jest tak dobra, w sumie jako jedyna miała dość czasu antenowego na porządne wprowadzenie i zapoznanie widza z tą bohaterką. Abrams moim zdaniem zdecydowanie zaszalał z techniką i gwiezdną fantastyką, co samo w sobie nie jest złe, ale prowadzi do absurdalnych sytuacji, gdzie dziury w fabule są łatane przez coraz mocniej naciągane plot devices (co jest notabene bolączką także w jego nowych Star Trekach, kilka motywów było bardzo podobnych). A dziurawa ta fabuła że hoho, momentami ociera się poziomem o fanfiki żądnych potęgi Braci i Sióstr Sith z tego forum ;) Ale to już będę jęczał w tekście ze spoilerami. Co bardziej wkręceni w EU widzowie z pewnością zauważa straszne niekonsekwencje w tym, co mnóstwo ludzi uwielbia: szczegółach i próbach wyjaśnienia, jak to wszystko działa w odległej galaktyce (jak obejrzycie sceny z ucieczką z niszczyciela i z hipernapędem, to zrozumiecie co mam na myśli). Abrams traktuje to bardzo swobodnie, zaryzykowałbym wręcz stwierdzenie że lekceważąco. Oczywiście nie wszystkim będzie to przeszkadzać. Nie można tego niestety powiedzieć o dziurawej fabule, która się po prostu nie broni i jest moim zdaniem poniżej średniej, taka Nowa Nadzieja AD 2015 z kilkoma ciekawszymi momentami. Trzeba oddać honor twórcom - jest mnóstwo fajnych nawiązań do Starej Trylogii, mnóstwo oczek puszczonych do fanatyków Star Wars. Niestety momentami są one trochę na siłę i czasami nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że cały film to bardzo ładnie wyglądająca wymówka do przemycenia worka gagów ze starymi postaciami na temat starych filmów. W tym TFA jest lepsze od powiedzmy I Epizodu, że w tym przypadku te żarciki były chociaż śmieszne (przyznaję się, parsknąłem na całe kino w scenie z BB-8 i zapalniczką, nad znaleziskiem Finna w schowku Sokoła albo nad dialogiem szturmowców w bazie w drugiej połowie).
Podsumowując - mam mieszane odczucia. Ten film byłby o wiele słabszy bez poprzednich części: opiera mnóstwo swojej zawartości na nostalgii. Tak, moi drodzy: Disney kupił nas wszystkich płacąc nostalgią, premierą nowych Star Wars, absolutnym szałem na nową Galaktykę. Niestety momentami jest przegięcie: wolałbym obejrzeć film z mniejszą ilością dziur w fabule niż z powrotem wielu znanych postaci, grających w sumie bardzo epizodyczne role. Ten film bardziej zrobił tło pod następne części niż był właściwą historią. Jasne, było super iść do kina na premierę, robić potem zdjęcia z fanami z mieczami świetlnymi, przez ostatni rok z zapartym tchem śledzić newsy, retconować Bractwo, przez tą noc premiery poczuć się znów jak beztroski dzieciak, co chyba było w tym najpiękniejsze. Ale sam film może nie wytrzymać próby czasu tak, jak udało się to starym epizodom.

7/10
Lupus, Lord of Wrath and Grand Inquisitor from the Brotherhood of the Sith
"Even the truth has its uses." - Darth Krayt

Awatar użytkownika
Gorthuar
Lord
Posty: 544
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:18

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#2

Post autor: Gorthuar » 18 gru 2015, 13:18

Lupus pisze:Bez maski jest pocieszny.
O! W sedno trafiłeś. Takie emo i tyle. Trochę jak Manekin w prequelach.


Gorthuar Ventress, Lord of Vengeance and Loremaster from the Brotherhood of the Sith

Awatar użytkownika
Lupus
Lord
Posty: 729
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:17

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#3

Post autor: Lupus » 18 gru 2015, 13:25

Generalnie Kylo Ren to jest taka chodząca metafora absolwenta Akademii Sithów. Młody, za maską schowa rysy nieprzepite jeszcze na zlotach, wszystko zrobi coby się bardziej mrocznym poczuć i zaimponować Mistrzom, a czasami jest niezręcznie jak rodzina puka się w czoło, czemu chodzi w sukience... :D
Lupus, Lord of Wrath and Grand Inquisitor from the Brotherhood of the Sith
"Even the truth has its uses." - Darth Krayt

Awatar użytkownika
Gorthuar
Lord
Posty: 544
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:18

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#4

Post autor: Gorthuar » 18 gru 2015, 13:42

I jeszcze jara się wiadrem Wiadernego. Faktycznie pasuje jak ulał. Ciekawe, kiedy wpadnie na pomysł, żeby sobie poobcinać jakieś kończyny 8-)


Gorthuar Ventress, Lord of Vengeance and Loremaster from the Brotherhood of the Sith
"I fight for the future... and the future is now!" - Naga Sadow

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#5

Post autor: Aquarius » 18 gru 2015, 14:46

Albo zapuścić dodatkowe, jak się czasem zdarza ;)
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Avaccus
Lord
Posty: 1221
Rejestracja: 26 wrz 2015, 18:19

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#6

Post autor: Avaccus » 18 gru 2015, 22:28

Eeee tam. Marudzenie geeka. Jak na film było dobrze, wszystkiego nie wyjaśnią bo na to miejsca nie ma. No chyba, żeby robił to Tarantino i cały film by się dział na Sokole, a nie o to chyba chodzi.
Mi Ren w takiej formie jak został przedstawiony pasuje, ale to rozmowa na wątek ze spojlerami ;)
Avaccus, Lord of Chaos, Chancellor of the Brotherhood of the Sith
"Miecz to broń kobiet. Spraw sobie topór."

Awatar użytkownika
Alkern
Dark Lord
Posty: 2004
Rejestracja: 03 paź 2015, 18:03

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#7

Post autor: Alkern » 18 gru 2015, 23:45

Mnie ten film upewnił w jednym - Gwiezdne wojny to takie oglądadła (alt. czytadła). To, co mnie w całości pociąga, to świat, jaki za tym wszystkim stoi. Historie opowiedziane oraz te dopowiedziane. Rozwinięte w książkach, komiksach, grach. Nie te 7 filmów. To tylko baza. A po obejrzeniu TFA jestem więcej niż zadowolony - sam film jak to film, ogląda się znośnie, nie ma ochoty wyjść z kina. Ale to, co Disney i Abrams pokazali stanowi w moim odczuciu świetną bazę dla przyszłego uzupełniania trzydziestoletniej luki między epizodami VI i VII. Jestem bardzo ciekaw historii Kylo Rena oraz Ray - tego co działo się z nimi przed filmem, skąd się wzięli, co robili... o Kylo otrzymaliśmy sneak peek, ale to był zaledwie teaser. Plus interesuje mnie co się będzie działo z nową obsadą w kolejnych epizodach.

Szedłem na film z wieloma pytaniami, na które nie otrzymałem odpowiedzi. Spodziewałem się tego, ale jednak miałem ten cień nadziei... ale to, co mi zaserwowano, stanowi idealną przystawkę, która sprawiła że będę dalej wiernym fanem tego świata, chłonącym nowe historie. Moja ocena to 9/10, ale to nie ocena filmu, tylko zaspokojenia moich związanych z nim oczekiwań.
Darth Alkern, Dark Lord of the Brotherhood of the Sith
"Only through hard work of others can we attain our dreams."

Awatar użytkownika
Hagorath
Lord Honorowy
Posty: 106
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:26

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#8

Post autor: Hagorath » 19 gru 2015, 12:38

Mnie osobiście film zawiódł. Poszedłem na niego, naiwnie, licząc na dobrą historię, a dostałem tylko fabularną papkę z wiadrem kosmicznej skali absurdów oraz Emo-Sitha niedorobionego. A na dodatek skąd tam się wziął Lord Voldemort występujący jako niejaki Snoke?
Życie jest spacerem cieni, biednych aktorów. Kroczą dumnie
przez godzinę po scenie, a potem znikają i nikt już o nich nie słyszy.

Awatar użytkownika
Mal
Master
Posty: 807
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:28
Lokalizacja: Kraków

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#9

Post autor: Mal » 19 gru 2015, 16:06

Jak to dobrze, że nie wszyscy są zachwyceni, bo aż mi głupio jęczeć na film, nad którym się wszyscy spuszczają ;)

Teraz ja się wyżalę. To nie recenzja, tylko moje pierwsze odczucia, stąd radykalny subiektywizm, chaos i fochy. Braku spoilerów nie gwarantuję, ale staram się bardzo (jeśli są, to malutkie ;) tym niemniej czytasz na własną odpowiedzialność). Przekleństwa maskuję ku chwale Inkwizycji.

Samo "zrobienie" filmu mi się podobało, plenery super, ujęcia wszelakie bardzo dobre (TIE na tle zachodzącego słońca - no miodzio :D). Dużo akcji, wszystko się dzieje dynamicznie, latamy, biegamy, dyszymy, walczymy, mamy rozterki, strzelamy etc. Jest sporo "dżołków" wywołujących uśmiech (chyba na żadnej części SW nie uśmiałam się tak, jak na tej. I nie był to śmiech politowania, jak w nowej trylogii :P). Jak dla mnie za wiele wątków, przez co w większości są niedorozwinięte. Ale to dobry punkt wyjścia na przyszłość. Się okaże.
Początek świetny (do momentu zniknięcia ostatnich wjeżdżających napisów ;)), potem dobry, a potem równa w dół. Pytanie kolegi "To ile ten film będzie miał zakończeń?" całkiem nieźle podsumowuje końcówkę. Ostatnia scena, pojedynek na spojrzenia (niemal jak u Froda i Sama w momencie wrzucania obrączki do wulkanu), sprawiła mi ogromny zawód. Nawiązania do poprzednich części - zdecydowanie pro, w dużej mierze pozytywnie je odebrałam (ale chyba nikomu nie obcięli ręki, aż mi smutno). Niektóre rzeczy trochę naciągane (popsuli nam Gwiazdy Śmierci, zróbmy coś większego i strzelającego często a gęsto). O dziurach w fabule i nieco irytujących wtórnościach (nie mylić z nawiązaniami!) nie chce mi się pisać.

Brakowało mi wyrazistego nakreślenia konfliktu ogólnego, First Order vs. Ruch Oporu. Po łebkach, na szybko, pokazać, kto biały, kto czarny (i nie mam na myśli Finna :P), bez większej ideologii czy polityki. Poprzednie części były mocniej w tym osadzone, tu odczuwałam to jako tło, na którym każda z postaci miała pokazać swoją "głębię i przeżycia", relacje z innymi itd. Każdy sobie rzepkę skrobie, a nie "jesteśmy częścią większego świata". TFA było bardziej personalne niż galaktyczne, że tak to ujmę. I troszkę mi tego szkoda.

Postaci ujdą w tłumie, żadna mi czterech liter nie urwała. Do Rey się nie mogę przekonać i już. Mimo, że miała faktycznie najwięcej czasu na zbudowanie swojej postaci, to jakoś dla mnie jest i tak mdła. Rozczarował mnie BB-8, myślałam, że będzie takim małym ch*jkiem, jak R2-D2 ;). Snoke - co to k@#wa jest?? Mix dziwnych postaci z Harry'ego Pottera i LotRa?? Nie, nie, Ludwiku Dorn i Sabo, nie idźcie tą drogą! Za to jestem pod wrażeniem relacji Hana i Leii - tu się spodziewałam całkiem czegoś innego, disneyowskiego, a dostałam sporą dozę "życiowości", duży duży plus. Zresztą aktorstwo w ich wydaniu jakieś takie lepsze, niż tej młodzieży.
Kylo Ren. O do ciężkiej i nagłej cholery. Wbrew temu, co sądziłam po trailerach, spodobał mi się jego głos. Póki był w masce - obleci. Trochę taki wymoczkowaty, "i chciałabym i boję się", ale skoro modlitwy zanoszone do hełmu Wiadernego nie pomagają mu za bardzo, to czegóż się spodziewać. A jak już ściągnął maskę, to było tylko gorzej. Bardzo gorzej.
Mam też focha o te wszystkie mniej lub bardziej obce rasy np. w kantynie. Je*ie Disneyem. A ja jestem przywiązana do starotrylogiowych (starotrylogicznych? ;)) potworów robionych ze skarpetek.

Jeszcze a propos trailerów, tych pierwszych, bo reszty nie oglądałam. Miło mnie zaskoczyło, że pokazały fragmenty filmu nieraz mało istotne, sceny, które w filmie trwały niewiele dłużej niż w trailerze, że trailery nie były esencją filmu, którą potem rozwadnia się naciąganym scenariuszem. Plusik.

Walki były dobre (acz więcej lightsaberów oczekiwałam, mało też wydarzeń w przestrzeni kosmicznej), Han z bowcasterem wygrywa wszystko, statki były ładne, krajobrazy tyż. Obejrzę jeszcze raz ponad wszelką wątpliwość i myślę, że będę łaskawsza w ocenie. Na razie film oceniam na 7/10, moje wrażenia zaraz po najwyżej 4/10. Zobaczymy, co będzie dalej.
Mal'Vaarma, Master from the Brotherhood of the Sith
"Nie wszystko można załatwić, ucinając głowę temu, z kim akurat się nie zgadzasz" /T. Pacyński, Sherwood/

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Przebudzenie Mocy - wrażenia [BEZ SPOILERÓW]

#10

Post autor: Aquarius » 20 gru 2015, 22:19

Aleśta napisaliśta :)
Ja tam dopiero we fetorek nocką późną znajdę czas :(
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

ODPOWIEDZ