Czytam sobie "Tarkina"

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#11

Post autor: Aquarius » 04 lis 2015, 14:47

Czytasz papier toaletowy? :shock:
To wiele tłumaczy. :D
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Lupus
Lord
Posty: 729
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:17

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#12

Post autor: Lupus » 04 lis 2015, 17:56

"Velvet, miękki jak aksamit"
Lupus, Lord of Wrath and Grand Inquisitor from the Brotherhood of the Sith
"Even the truth has its uses." - Darth Krayt

Trieeter
Lord Honorowy
Posty: 29
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:36

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#13

Post autor: Trieeter » 04 lis 2015, 18:48

Aquarius pisze:Czytasz papier toaletowy? :shock:

Do czytania to ja mam fotel, a nie kibel. Aż tak u ciebie kiepsko z miejscami do siedzenia? :)
Trieeter Wode, Lord of Persistence from the Brotherhood of the Sith
"Sometimes anger is so deserved and right.
Sometimes things change because of it."

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#14

Post autor: Aquarius » 05 lis 2015, 07:13

Do czytania dobre miejsce jest każde, ale i każde ma odmienną specyfikę, więc i odmienne lektury odpowiadają. Poza tym trafiają się idioci nadrabiający marną statystykę polskiego czytelnictwa, którzy mają na tapecie kilka książek na raz. I tak oto pojawia się magiczne równanie bilansujące po jednej stronie miejsca, po drugiej książki aktualnie czytane. Spróbuj, naprawdę warto, a nie tylko jedna książka i jeden fotel :P
Ostatnio zmieniony 05 lis 2015, 09:31 przez Aquarius, łącznie zmieniany 1 raz.
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Ahriman'sabaoth
Lord Honorowy
Posty: 1286
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:54

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#15

Post autor: Ahriman'sabaoth » 05 lis 2015, 07:46

Aquarius pisze:trafiają się idioci
Dzięki, ale bardziej dostrzegam u siebie oznaki debilizmu ;)
Jestem, który jestem.

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#16

Post autor: Aquarius » 05 lis 2015, 09:32

Widzisz? Tutaj też symultanicznie ;)
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Hagorath
Lord Honorowy
Posty: 106
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:26

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#17

Post autor: Hagorath » 05 lis 2015, 10:11

To tak apropo czytania papieru toaletowego:
Obrazek

Japonia pozdrawia.
Życie jest spacerem cieni, biednych aktorów. Kroczą dumnie
przez godzinę po scenie, a potem znikają i nikt już o nich nie słyszy.

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#18

Post autor: Aquarius » 05 lis 2015, 10:23

Wiesz, to wcale nie takie odkrywcze. Już za czasów miłościwie nam panującego Franciszka Józefa, właśnie tego, co to go muchy obsrały, można było nabyć, na przykład, papier do kibelka z nadrukowanymi dowcipami. Jak widać stulecia mijają, a pewne potrzeby są stałe :D
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#19

Post autor: Aquarius » 16 lis 2015, 21:25

Książka dawno straciła status i wyleciała z kibelka. Ale nie lubię książek niedokończonych to sobie czasami podczytuję w przelocie po kilka stron. I na pewno skończę, nawet już prawie kończę. Dlatego słów kilka na podsumowanie.

[UWAGA: lekki spojleralert]


Już wcześniej się pastwiłem, więc nie powtórzę tamtych argumentów, kto chce niech wróci do początku wątku. Nie chce mi się też pojękiwać nad językiem, a przecież byłoby nad czym. Jednak beznadziejność tego dziełka definiuje w sposób ostateczny i nieodwołalny coś innego. Taki grzech niewybaczalny autora. Ale od początku. Otóż autor podejmuje się napisania książki o Tarkinie. Nie o Kubusiu Puchatku, nie o Wiśniewskiej spod piątki, nie o wesołym samolocie. O Tarkinie. On to jest głównym bohaterem, osią opowieści, siłą sprawczą zdarzeń. Może być hero, może być świnia, może zostać opisany jakkolwiek. Ale to ma być o Tarkinie. Kropka. Tymczasem opowieść o losach Wielkiego Moffa sprowadza się do monotonnego produkcyjniaka, nuda i sztampa poganiana pompowaniem objętości. Koniecznie z Wiadernym jako kompanem. Lecą se we dwa sprawdzić odkrycie aparatury do zakłócania HoloNetu. Tak, jasna otchłani, dwa ważne ludki imperialnej machiny (Vader - wiadomo. a Tarkin... wspomniałem, że nadzoruje budowę Gwiazdy co Śmierdzi?) lecą w pizdiec zbadać coś tam zajebistego, co właściwie zajebiście zbada dowolny zespół naukowy wspierany kompanią szturmowców. Napisałem kompanią? No to imaginujcie sobie, że tak ważne dwa ludki lecą osobistym okręcikiem Tarkina o nazwie "Cierń" w towarzystwie kilku szturmowców. Czad. I wielkim zaskoczeniem jest, że tego ciernia im z dupy... Kradną znaczy się. Potem latanie za tym okręcikiem to główny wątek. I tu objawia się grzech największy. Z kart opowieści aż wylewa się sympatia autora do rebelianckiej ekipy porywającej "Cierń". Aż czuć tęsknotę by jebnąć tego Tarkina w kąt i ulecieć na fali wspaniałych przygód. Kontrast pomiędzy monotonnymi opisami działań dwójki małosprytnych, jednak z przewagą ilości, zasobów i skurwysyństwa, a znacznie lepszymi partiami poświęcanymi porywaczom jest wręcz nieprzyzwoity. Głównym bohaterem miał być Tarkin. Autor wyraźnie daje do zrozumienia że to mu nie pasuje, że lubi i woli innych. Po co, do takiejtamnędzy, się w ogóle zabierał. Chciał cierpieć? No to mógł sobie wsadzić małego pomiędzy futrynę a drzwi i trzasnąć nimi. A popełnił książkę.
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Hagorath
Lord Honorowy
Posty: 106
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:26

Re: Czytam sobie "Tarkina"

#20

Post autor: Hagorath » 16 lis 2015, 22:26

Aquarius pisze:Głównym bohaterem miał być Tarkin. Autor wyraźnie daje do zrozumienia że to mu nie pasuje, że lubi i woli innych. Po co, do takiejtamnędzy, się w ogóle zabierał. Chciał cierpieć? No to mógł sobie wsadzić małego pomiędzy futrynę a drzwi i trzasnąć nimi. A popełnił książkę.
Może to wyrobnik był i na zlecenie pisał? To by sporo wyjaśniało.
Życie jest spacerem cieni, biednych aktorów. Kroczą dumnie
przez godzinę po scenie, a potem znikają i nikt już o nich nie słyszy.

ODPOWIEDZ