Książki spod znaku SW

Awatar użytkownika
Kas'sil'arani
Lady Honorowa
Posty: 1861
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:16
Lokalizacja: Copero, Chiss Space

Książki spod znaku SW

#1

Post autor: Kas'sil'arani » 04 gru 2015, 19:50

Temat założony do naszych wrażeń po lekturze. Nie piszę recenzji, bo to nie są recenzje, raczej same wrażenia czytelnicze. Chodzi o książki z nowego kanonu. Możliwe spojlery.

Lordowie Sithów - to pozycja ciekawsza niż Tarkin i miło było patrzeć, jak Imperator i Vader radzą sobie w lesie. Można zobaczyć kilka ciekawych scenek, ale generalnie nic specjalnego.

Star Wars. Koniec i początek - odradzam. Jeśli już popełniło się błąd i kupiło tą książkę, można przeczytać początek, przejrzeć środek, który jednak wcale nie ciekawi i zaznajomić się z epilogiem. Są ci dobrzy i ci źli, wiadomo, kto wygra, bohaterowie są nieznani, nieciekawi, płascy, nawet Wedge i Ackbar nie ratują tego czytadła. Do tego język nieprzystający do powieści gwiezdnowojennych. Jeśli ktoś chce pożyczyć i mimo wszystko zmarnować czas, niech się odezwie na priv. Nie trzeba oddawać.

Miecz Jedi - Luke uczy się walczyć ze zdalniakami na Devaronie. Podobało mi się: przypominało klimat Trylogii Akademii Jedi i nie znudziło.
Ostatnio zmieniony 11 kwie 2017, 19:41 przez Kas'sil'arani, łącznie zmieniany 1 raz.
Kas'sil'arani, Lady of Darkness

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Książki spod znaku SW

#2

Post autor: Aquarius » 04 gru 2015, 21:48

Tia... "Lordowie Sithów"... Miałem się zamiar trochę pastwić. I będę! Jak tomilidżons w ściganym! Ale za jakiś czas. Na razie tyle: faktycznie lepsza niż nieszczęsny "Tarkin". Ale bez przesady. Natomiast "SW Początkiem i końcem" mnie zmartwiłaś. Leży sobie bowiem w kolejce do czytania, po "Tarkinie" i "Lordach..." muszę wrócić do równowagi psychicznej, a tu taka niespodzianka! No dobra, niespodzianka raczej nie, dlatego leży w kolejce ;)
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Mercer
Executor
Posty: 862
Rejestracja: 28 lis 2015, 12:55
Lokalizacja: Warszawa

Re: Książki spod znaku SW

#3

Post autor: Mercer » 04 gru 2015, 22:38

Przeczytałem "Lordów" i szczerze powiedziawszy - szału nie ma. Od początku książki wiadomo jak się skończy (wątek moff też wiedziałem, ale to może moja indywidualna rzecz). Książka faktycznie średnia, według mnie zdecydowanie lepsza była od niej trylogia Dartha Bane'a. Jakbym miał wystawić ocenę, to więcej niż 5/10 to by nie dostała.
Mercer Ethirian, Executor and Lore Master from the Brotherhood of the Sith
The darkness has eyes and ears. And, sometimes, lightsabers.

Awatar użytkownika
Kas'sil'arani
Lady Honorowa
Posty: 1861
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:16
Lokalizacja: Copero, Chiss Space

Re: Książki spod znaku SW

#4

Post autor: Kas'sil'arani » 05 gru 2015, 23:14

Kupiłam młodzieżówki (trzy książeczki z etykietą: W oczekiwaniu na Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy) bo wyszły, bo to starwarsy, ale z przekonaniem, że będą słabe (bo młodzieżówki) i nudne (bo o wielkiej trójce). A jak na razie są najlepsze z tej szóstki, ktora wpadła w moje niebieskie łapki.

Ruchomy cel - Księżniczka Leia leci sobie na misję tuż przed Endorem. Eskadra Widm to nie jest, ale leżała przynajmniej obok. Mi się podoba. Jest obowiązek, jest oddanie, jest flota, czyli to, co Chissy lubią najbardziej :) A do tego książki te mają obrazki :) Została mi jeszcze Ucieczka szmuglerów, która po obrazkach zapowiada się równie dobrze ;)
Kas'sil'arani, Lady of Darkness

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Książki spod znaku SW

#5

Post autor: Aquarius » 09 gru 2015, 13:12

Czas na marudy o „Lordach Sithów”, jak obiecałem.

Ogólnie nie najgorsza pozycja, uwzględniając standardy książek SW, a i nawet większość chłamu zalegającego półki księgarskie. Ale nie wystarcza na rekomendację, po prostu jak ktoś ma czas lub musi, to nie umrze. Czytadło, ot co. Jest sobie akcja, są bohatery dobre i złe, błędów konstrukcyjnych nie ma. Tyle że sztampa i przewidywalność. Oraz brak czegokolwiek zapadającego w pamięć.

Co dobrego? Przede wszystkim od dawna nie widziane stosowanie Mocy jako istotnego środka do osiągania celu, a nie popierdułki na poziomie kolejnego gadżetu. Momentami autorowi udaje się nawet sprokurować akcję tak, by czytelnik poczuł Moc, by nie była ona zastępowalna „większym kilofem”. Poza tym w końcu Vader to gość, którego nie zaczepia się w knajpie po drugim drinku. Taki prawdziwy Lord Sith, potrafiący osiągać cele niemożliwe dla innych, prawdziwa emanacja potęgi ciemnej strony. Jak weźmie cię na celownik to pisz testament. No, to tyle dobrego. Aha, jeszcze jedno. Autor przynajmniej usiłował uciec spod matrycy, że niby to jak bohater ma „moralne racje” to pokona każdą przeszkodę i psu pod ogon każdą przewagę przeciwnika. Próbował. Ale w świecie książek SW to niezwykłe.

Pańszczyzna dorobiona, pora na marudy właściwe

Często rzeczy drobne mogą spieprzyć udane konstrukcje. Ot, głupia uszczelka i prom orbitalny podczas startu zamienia się widowiskowy fajerwerk. Na przykład. Albo czytasz, czytasz, jest niezły opis potyczki i nagle zonk, oczom nie wierzysz. Tak też jest w „Lordach...”. Znanym jest, że w starych warsach potyczki myśliwców wzorowano na walkach lotniczych, a dla dużych jednostek szukano wzorca w bitwach morskich. Dobra, taka konwencja, to nasz kołek do zawieszania niewiary. I dla autora łatwiej i dla czytelnika, jest na czym opierać opisy. Ale gdy zbyt głeboko sięgać po analogie robi się nieciekawie. Oto imperialny niszczyciel dostaje łomot. Cosik tam wybucha, coś się pali... Stop! Co? Autor opisuje „ranny” okręt jak taki na wodzie. Bo oto ubiera go w ogniska pożarów. W kosmosie? Co się pali, jak? Eksplozja też jest, taka z falą uderzeniową. Ponownie się pojawia pytania: jak?! W opisach autor używa zwrotu o przechyle. Nabrał próżni, czy co? Poza tym ów przechył wobec czego jest? I tak dalej. Całkiem zgrabny opis śmierci niszczyciela, mógłby być najmocniejszym punktem książki, przekreślony. A wystarczyło nie dramatyzować.

Taki tam Palpatine, jego wysokość i tak dalej. Miał być demoniczny, podstępny, bezwzględny, tak odczytuję intencje autora. Tymczasem częściej bywa co najmniej śmieszny. Wredny, zrzędliwy staruch. Na miejscu Vadera dawno bym zgreda oddał do jakiegoś przytułku dla ześwirowanych dyktatorów, albo przynajmniej zainwestował w terapię mistrzunia. Przy okazji tych scen, kiedy to Palpi miał okazać się intrygantem do potęgi, a wychodził na uśmiechniętego złośliwca z demencją, całkiem skutecznie budowany obraz Vadera (o którym wspomniałem) ulatywał, wychodziło, że trochę pod górę ma z myśleniem. Tak majster, och jakie to genialne i podstępne mój wodzu. Zakuty łeb. Przy okazji: rozterki moralne Wiadernego też bawią.

Poza tym klasyka. Tak podstępne intrygi, na jakie stać imperialnych, to myśmy z kolegami w przedszkolu uskuteczniali, żeby się załapać na lepsze samochodziki. Jak chcemy mieć wypasione, odrażające drapieżniki to powiększamy owadopodobne paskudy. Jest sobie planeta, taka z cywilizacją co to lata po galaktyce, ale obowiązkowo z poziomem industrializacji z epoki agrarnej rewolucji, żeby dużo pustego było. Łączność zależy od tej jednej supertajnej bazy, kanonicznie zlokalizowanej na kompletnym zadupiu, do której można się dostać używając magicznego klucza „wyłączać ochronę, bo ja mam ważny interes, jak to jaki ja? no ja”. I temu podobne kalki.

Ocena: czas nie był kompletnie stracony, ale jak ktoś nie musi, to naprawdę nie musi.
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Ahriman'sabaoth
Lord Honorowy
Posty: 1285
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:54

Re: Książki spod znaku SW

#6

Post autor: Ahriman'sabaoth » 09 gru 2015, 13:43

Aquarius pisze:jak ktoś nie musi, to naprawdę nie musi.
Przekonałeś mnie ;)
Jestem, który jestem.

Awatar użytkownika
Kas'sil'arani
Lady Honorowa
Posty: 1861
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:16
Lokalizacja: Copero, Chiss Space

Re: Książki spod znaku SW

#7

Post autor: Kas'sil'arani » 04 lut 2016, 21:21

Star Wars: Battlefront: Kompania Zmierzch - książka na podstawie gry. Dwie takowe już w uniwersum były, przez litość nie przytoczę tytułów, wyszły słabo. Na szczęście ta jest dobra. Opisuje działania kompanii rebeliantów z punktu widzenia zwykłych żołnierzy. Ze znanych postaci spotykamy jedynie Vadera na Hoth i Niena Nunba na Sullust. I to bardzo mi się podoba. Można dobrze poznać bohaterów, bo książka jest gruba, dobrze napisana i ma klimat gwiezdnowojenny. Pierwsza z nowego kanonu, jaką mogę z czystym sumieniem polecić. Jedna rzecz została w niej potwierdzona, co bardzo rani moje serce, gdyż ISDki potrafią latać w atmosferze, nie zgniatając przy tym repulsorami całego miasta.
Kas'sil'arani, Lady of Darkness

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Książki spod znaku SW

#8

Post autor: Aquarius » 05 lut 2016, 07:23

A, no to fajnie. Z zasady łukiem szerokim omijam książki "na bazie gier", bo to najczęściej crap straszny, chyba, że inne cele przyświecają zakupom. Tymczasem, powiadasz, niezły jest SWBF. To sprawdzę, pewnie jeszcze dziś. Ale nie o tym. Akurat mi się złamanie zasady "ISD nie lata w atmosferze" podoba. Jakoś nigdy nie potrafiłem zrozumieć, jaką to straszną przeszkodą są te atmosfery.
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

Awatar użytkownika
Ahriman'sabaoth
Lord Honorowy
Posty: 1285
Rejestracja: 03 paź 2015, 20:54

Re: Książki spod znaku SW

#9

Post autor: Ahriman'sabaoth » 08 lut 2016, 08:07

Aquarius pisze:Jakoś nigdy nie potrafiłem zrozumieć, jaką to straszną przeszkodą są te atmosfery.
Już nie gadaj, że nigdy samym swoim pojawieniem się żadnej atmosfery nie zepsułeś. Mnie spotyka to notorycznie :lol:
Jestem, który jestem.

Awatar użytkownika
Aquarius
Lord
Posty: 718
Rejestracja: 03 paź 2015, 19:12

Re: Książki spod znaku SW

#10

Post autor: Aquarius » 08 lut 2016, 11:46

I właśnie dlatego, z powodu bezustannego i nieodwołalnego zepsucia, nie widzę przeszkód atmosferycznych. Kwaszę atmosferę, jak kazdy tetryk.

Taki ISD może wykorzystać casus windy. W zatłoczonej kabinie psujesz atmosferę, byle cicho, bo jak z efektami specjalnymi to kicha, następnie dyskretnie, acz znacząco, spoglądasz na sąsiada i bez słowa delikatnie się odsuwasz. Gość się nie wytłumaczy. Identycznie kapitan ISD zrobić powinien. Ot co.
Aquarius, Lord from the Brotherhood of the Sith

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy

ODPOWIEDZ